MeteoPlus - profesjonalna prognoza pogody dla Ciebie i Twojej firmy. Biuro prognoz pogody i ekspertyz środowiskowych
Sprzedaż profesjonalnego sprzętu meteorologicznego
Dystrybucja automatyki pomiarowej do celów przemysłowych
Strona główna Galeria Linki O nas Kontakt

Warto wiedzieć...

Świat w oku satelity

Wiosna wiośnie nierówna - część IV: Od śnieżycy do ulewy…


 

Wartości wskaźnika NAO w swojej podstawowej postaci liczone są w rytmie dobowym. Wynika stąd, że codziennie możemy niejako „sprawdzić” czy indeks osiągnie wartość dodatnią czy ujemną. Z ostatnich dziesięcioleci znane są, zarówno okresy z długo utrzymującymi się wartościami dodatnimi, jak i ujemnymi. A co to znaczy „długo” w tym konkretnie przypadku? Mamy tu na myśli okres obejmujący kilka następujących po sobie miesięcy (czasami nawet 10 lub więcej). Gdy przez dłuższy czas utrzymują się dodatnie wartości wskaźnika, mamy w naszej części Europy dominację napływu powietrza znad Oceanu Atlantyckiego. W skrócie: latem jest raczej chłodno i pochmurnie, zimą natomiast relatywnie ciepło – odwilżowo. W obu przypadkach nie brak opadów, lecz są one względnie rozłożone w czasie, nie stanowiąc na ogół większego zagrożenia (oczywiście i od tej reguły są pewne wyjątki, ale… o tym wkrótce).
 

Tymczasem, gdy wartości wskaźnika NAO przez dłuższy czas utrzymują się „na minusie”, wówczas zachodni kierunek napływu mas powietrza, zostaje rychło zastąpiony przez kierunki: północ-południe. Wynikałoby stąd, że możemy liczyć na napływ zimnego powietrza z północy bądź ciepłego z południa. W rzeczywistości jednak częstokroć ma miejsce znana nam z ostatnich miesięcy sytuacja, w której porcja zimnego powietrza z północy dostaje się prędzej czy później nad „rozgrzane” wody Morza Śródziemnego, gdzie powstaje aktywny niż, zwany „genueńskim”. Tego typu niże wędrując na północny wschód przynoszą nie tylko ochłodzenie, ale przede wszystkim intensywne i niejednokrotnie niebezpieczne opady w naszej części Europy, zwłaszcza w górskich regionach Sudetów i Karpat.

W lutym, marcu i na początku kwietnia tego roku były to na ogół opady śniegu, ewentualnie deszczu ze śniegiem. Nagromadzone w tym okresie duże masy śniegu „zeszły” już z gór, powodując wezbrania większości głównych rzek w Polsce (szczególnie Bugu). Tymczasem typ cyrkulacji powietrza, sprzyjający tworzeniu się coraz to nowych niżów genueńskich, wcale się nie zakończył – zmienił się za to w międzyczasie ich charakter. Teraz przynoszą one już tylko opady deszczu, za to bardzo obfite. Przykład? Mokra „majówka” na Dolnym Śląsku to właśnie efekt pierwszego z serii „deszczowych” niżów genueńskich w tym wiosenno-letnim sezonie. Tym razem obyło się bez większych szkód. W nadchodzący weekend znów spadnie sporo deszczu. Tymczasem woda w Morzu Śródziemnym jest z każdym dniem coraz cieplejsza, a to powoduje, że kolejne niże tego typu są w stanie pochłonąć coraz więcej pary wodnej, która skropli się i potencjalnie spadnie na nasze głowy. To dlatego najbardziej niebezpieczne z naszego punktu widzenia niże genueńskie powstają w okresie od II połowy maja do przełomu sierpnia i września, czyli po prostu… latem.

 

Ryc. 1: Wykres średnich 3-miesięcznych wartości wskaźnika NAO (przedstawionych jako średnie kroczące) w okresie od początku 1995 r. do końca kwietnia 2013r. (źródło: NOAA, National Weather Service, Climate Prediction Center, Monitoring Weather & Climate)

Na powyższym wykresie widać, że wartości wskaźnika NAO w pierwszych miesiącach tego roku przyjmowały ujemne wartości, choć bliższe 0 niż w miesiącach latem i jesienią ubiegłego roku (pamiętamy zapewne opady śniegu pod koniec października…). Miesięczne wartości wyniosły tymczasem: styczeń - +0,35; luty - -0,45; marzec - -1,61; kwiecień - +0,69. Marzec cechował się zatem najniższą wartością wskaźnika, był również miesiącem najbardziej pochmurnym i mokrym. Niestety wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie powrócą wartości mocno ujemne. Tak przynajmniej wynika z aktualnych średnio- i długoterminowych prognoz pogody. Podwyższone prawdopodobieństwo powstania 1 lub nawet 2 niżów genueńskich w II połowie maja oznacza dla nas przede wszystkim zwiększone zagrożenie dużymi opadami deszczu i – miejmy nadzieję, jak najsłabszymi – wezbraniami.

Tegoroczna sytuacja przypomina nieco tę sprzed 3 lat, a mianowicie z I połowy roku 2010. Na wykresie, sięgającym 18 lat wstecz, widzimy, że był to jeden z najdłuższych i najbardziej „ujemnych” co do wartości okresów w tym 18-leciu. Tegoroczna sytuacja zdaje się być jak na razie nieco mniej ekstremalna, choć prognozy wskazują na dalsze utrzymywanie się ujemnych wartości indeksu, przynajmniej w maju.

Zachęcamy zatem do śledzenia razem z nami najświeższych średnio- i krótkoterminowych prognoz pogody i symulacji modeli klimatycznych, aby przekonać się co w rzeczywistości przyniesie najbliższa przyszłość. Niebawem w dziale ciekawostki więcej informacji o pamiętnej, mokrej wiośnie sprzed 3 lat oraz o tym, czy ujemne wartości indeksu NAO musza oznaczać „słotę”. Zapraszamy!

Data dodania: 10.05.2013r.
Autor: Michał Godek
wstaw na FB